Od kilku minut próbowałam się uspokoić, ale nic mi nie pomagało.
-Wdech, wydech.-Mówiłam sama do siebie.-Wszystko w porządku. On nie wie, gdzie jesteś. Nie znajdzie cię.
Próbowałam pohamować łzy, cisnące mi się do oczu i unormować oddech.
Przemyłam twarz zimną wodą i wytarłam miękkim ręcznikiem.
Nie mogłam przeżywać tego samego od początku.
Nie potrafiłabym.
On był nieprzewidywalny, nie wiedziałam, co teraz może zrobić, ale wiedziałam jedno.
Nie mogę się dłużej bać.
Przechodziłam przez to raz i nie zamierzam kolejnego.
Strach da się pokonać, trzeba tylko głęboko wierzyć, że się uda i nigdy nie pozwolić, by cię ogarnął.
Zmieniłam całe otoczenie, by odciąć się od strachu i wspomnień i nie pozwolę, by jedna wiadomość zrujnowała moje dotychczasowe zmiany.
Nie jestem już tą samą dziewczyną i zamierzam walczyć o swoje szczęście.
Z uśmiechem na ustach ruszyłam w poszukiwaniu pracy. Nie zamierzałam się poddawać po pierwszym nieudanym dniu.
Po za tym musiałam znaleźć coś, co pozwoliło by mi zarobić trochę grosza.
Weszłam do pobliskiej, niewielkiej kawiarni z zamiarem zamówienia kawy, kiedy zobaczyłam plakat, który zawiadamiał, że poszukują nowego pracownika.
Ucieszyłam się i entuzjazmem weszłam do budynku.
Chwilę czekałam w kolejce, bo znajdowało się tutaj dość sporo osób i po kilku minutach nadeszła moja kolej.
-Hej.-Spojrzałam na młodą blondynkę, która uśmiechała się do mnie ciepło.-Nadal potrzebujecie nowej pracownicy?-Spytałam, chcąc by mój głos brzmiał pewnie.
-Tak! Jesteś chętna? Jeśli tak, to cudownie! Od dłuższego czasu, nie możemy nikogo znaleźć. Będziesz idealna.
Nawijała jak katarynka, a ja jedynie zaśmiałam się pod nosem.
-Świetnie, więc od kiedy mogę zacząć?-Rozbawiona jej gadaniem, nie przestawałam się uśmiechać.
-Od poniedziałku. Zadzwonię do ciebie z dokładnymi danymi, tylko musisz zostawić mi swój numer.-Podała mi notesik i długopis, a ja zapisałam na nim ciąg liczb, tworzący mój numer telefonu.- Nie masz pojęcia, jak się cieszę, że wreszcie będę mogła pracować z dziewczyną. Danny jest fajny, ale to jednak chłopak, a ja ciągle muszę wysłuchiwać o jego motorach. Wiesz, że to nie jest ciekawe?
Zrobiła tak komiczną minę przy tym, że nie mogłam się nie roześmiać. To było silniejsze ode mnie.
Czuję, że ta praca to będzie bardzo ciekawe doświadczenie.
-Domyślam się.-Powiedziałam przez śmiech.-Mogłabym jeszcze zamówić kawę na wynos?
-Jasne, to jeszcze nie twoja zmiana.-Dziewczyna puściła mi oczko i zajęła się moim zamówieniem.
Wróciłam do domu, uprzednio robiąc wstępując do pobliskiego sklepiku, by kupić popcorn.
Chciałam świętować znalezienie pracy, ale nie znałam tutaj jeszcze nikogo, dlatego postanowiłam nadrobić zaległości w oglądaniu Little Pretty Liars, wraz z towarzystwem popcornu i coli. Moi najlepsi przyjaciele.
Ubrałam czarne, krótkie, dresowe spodenki, tego samego kolroru koszulkę na ramiączkach i koszulę w czarno-czerwoną kratę.
Tak, kocham czerń.
Idealnie odzwierciedlała moją duszę. Wpasowywała się perfekcyjnie.
Obudziłam się z głową w misce po popcornie. Ciekawie, nie powiem.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu, by ocenić sytuację.
Serial był zatrzymany, co musiałam zrobić nieświadomie, bo nic z tego nie pamiętam.
Na podłodze walały się gdzieniegdzie puste opakowania po przekąskach. Za oknem robiło się już jasno, więc rozglądnęłam się w poszukiwaniu telefonu.
Leżał na ziemi pod poduszkami.
Przejechałam ekran palcem i spojrzałam na godzinę.
07:12
Ziewnęłam, przeciągając się i zrzuciłam z siebie koc.
Przeszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy. Upiłam z niego kilka łyków i odłożyłam na miejsce.
Udałam sie do łazienki, by pozbyć się nieprzyjemnego smaku z ust, mając zęby.
Kiedy byłam w trakcie szorowania ich, ktoś zadzwonił do drzwi.
Szybko pozbyłam się pijany z ust i wytarłam je ręcznikiem.
Odkluczyłam drzwi i zobaczyłam przed sobą listonosza.
-Dzień dobry.-Zaśmiał się na mój widok.-Ulotki, umm... ma pani jedzenie we włosach.
Sprawnym gestem wyjął resztki popcornu z moich włosów i podał mi makulaturę.
Speszona podziękowałam i zamknęłam za nim drzwi.
Oparłam się o drzwi i zjechałam po nich.
-Wow, Lily. Ty zawsze potrafisz zrobić dobre, pierwsze wyrażenie.-Szepnęłam do siebie i przybiłam mentalną piątkę z moim czołem.
~*~
Zdyszana wbiegłam do kawiarenki, potykając się i przy tym prawie wywracając.
-Przepraszam...za spóźnienie...autobus...mi uciekł.-Mówiłam przez przerwy, podczas których łapałam powietrze chaustami.
-To twój pierwszy dzień, więc przymknę na to oko.-Wysoki blondyn uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam.-Chodź, pokażę ci wszystko.
Ruszyłam za nim na zaplecze.
-Tu jest twój strój roboczy.-Podał mi bordową koszulkę z logiem kawiarenki.-Kuchnia, toalety dla pracowników, miejsce na przerwy, szatnia.
Całe wyposażenie było dość nowoczesne, co bardzo mnie cieszyło. Uwielbiałam takie miejsca.
- Nie ma dzisiaj Rose, więc ty będziesz zbierać zamówienia, okay?-Przytaknęłam tylko głową.-A teraz idź się przebrać, a potem pokaże ci, jak się obsługuje kasę.
Praca była dość lekka i szybko zleciało siedem godzin, co oznaczało, że za godzinkę konczyła się moja zmiana.
Goście, którzy tu przychodzili byli niezmiernie mili i dawali spore napiwki.
Do tego Danny był świetnym współpracownikiem. Nie przeszkadzało mi nawet to, że często wspominał o swoim hobby, jakim są motory.
Innymi słowy idealna praca.
Ścierałam blaty, które były puste i zbierałam pozostawione filiżanki i talerzyki, kiedy dzwoneczek przywieszony nad drzwiami, wydał z siebie dźwięk. Odwrociłam wzrok w tamtą stronę i zobaczyłam chłopaka, który był wtedy z dziewczyną, na którą wylałam wodę.
Tak, to na pewno on. Nie zapomniałam jego czekoladowych oczu, ich się po prostu nie da zapomnieć.
Były piękne i jedyne w swoim rodzaju, bo należały do NIEGO.
______________
naszła mnie ochota na napisanie nowego rozdziału, więc oto jest haha xx
mam nadzieje, ze nie kęs aż taki zły (:
narazie jest troszkę nudno, ale obiecuje, ze to się zmieni
piszcie, co sądzicie o tym opowiadaniu, bo idk czy jest sens je ciągnąć
także tego, zostawiajcie komentarze, bo to mnie bardzo motywuje hehe ♡♡
brxxksh