-Jesteś moja, już na zawsze skarbie.-Wyszeptał mi do ucha, a po moich plecach przeszedł przyjemny dreszcz. Jego ręce, obejmujące mnie w pasie i ciepły oddech na szyi sprawiały, że czułam się bezpieczne i na swoim miejscu. Jak nigdy wcześniej.
Zgasiłam papierosa i jeszcze raz spojrzałam na miasto, którego widok z dachu zapierał dech w piersiach.
Alex kiedy chciał, potrafił być najromantyczniejszym chłopakiem na ziemi.
Jeszcze chwilę rozkoszowałam się tym widokiem, po czym odwróciłam się w stronę chłopaka, który był równie cudowny.
Włosy koloru ciemnej czekolady, które lekko postawione na żelu dodawały tylko uroku chłopakowi. Tęczówki, kolorem przypominające ocean. Idealnie proste,snieżnobiałe zęby, które wyglądały nieziemsko, kiedy się uśmiechał.
Umięśnione ciało, przy którym czułam się bezpiecznie i tatuaże, które odzwierciedlały jego osobowość.
Z pozoru ideał mężczyzny, jednak każdy ma swoje wady.
-Na zawsze.-Powiedziałam bezgłośnie i złączyłam nasze usta.
W tym momencie nie pragnęłam niczego innego.
-Nie chcę już tak żyć! Strach przed każdym kolejnym dniem mnie paraliżuje! Już tak nie potrafię, kończę z całym tym gównem.-Wykrzyknęłam w twarz chłopaka. Czułam strach, ale nie pozwoliłam, by mną zawładnął.
-Skarbie ja tu decyduję.-Chwycił mnie za szczękę i zacisnął na niej dłoń. Jęknęłam z bólu. Próbowałam się wyrwać, ale na marne, gdyż Alex jeszcze mocniej mnie chwycił. W kącikach oczu zebrały mi się łzy. Jedna z nich spłynęła po moim policzku. Chłopak otarł ją kciukiem drugiej ręki i kontynuował.-A ty się nigdzie nie wybierasz. Zostajesz z nami.
Jego ton był przerażająco spokojny i stanowczy, ale wiedziałam, że jest wściekły. Jego oczy pociemniały i miał zaciśnięte zęby.
-Już nie jestem jedną z was i nigdy nie będę.-Puścił moją brodę, którą automatycznie potarłam, próbując złagodzić ból.
Powoli zaczęłam cofać się w stronę wyjścia i ostatni raz z przerażeniem w oczach spojrzałam na Alexa.
-I tak mi nie uciekniesz! Należysz do mnie, suko! Znajdę cię, gdziekolwiek będziesz!-Ryknął, przytrzymywany przez jednego ze swoich kolegów, a jego głos rozszedł się po całej hali, pulsując w mojej głowie.
"Znajdę cię"-te dwa słowa, zaczęły rozbrzmiewać w mojej głowie i nie chciały jej opuścić.
Spojrzałam na piękny, nowoczesny budynek.
Szkoła tańca 'Step Up'.
Od zawsze o niej marzyłam. I teraz moje marzenie się spełnia. Jestem w najlepszej dwunastce, która jedzie na krajowy konkurs. Do tego zatańczę główną rolę w duecie.
Nieosiągalne? A jednak.
Przeszłam próg i poczułam zapach lawendy, którą zawsze tu pachniało.
Pokochałam to miejsce i ludzi, którzy byli dla mnie jak rodzina.
Wbiegłam na salę ćwiczeń trochę spóźniona i ustawiłam się w szeregu, przy okazji przepraszając naszą nauczycielkę.
-Lily, podejdź proszę.-Odezwała się do mnie ciepłym tonem. Była miłą osobą, ale nie warto było się z nią kłócić.-Jak już wiesz zatańczysz główną rolę, a twoim partnerem będzie Max.
Chłopak podszedł do mnie i przytulił, a reszta grupy zaczęła klaskać.
-Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało.-Uśmiechnął się do mnie i puścił oczko, przez co lekko zachochotałam.
-Ja również.-Odwzajemniłam uśmiech, a chłopak objął mnie ramieniem i zaczęliśmy się śmiać.
To wydarzenie odmieniło całe moje życie.
Zrozumiałam, co tak naprawdę znaczy miłość i prawdziwe szczęście przy jego boku. Gdy wiesz, że to ten jedyny.
-Nieee!-Krzyknęłam i upadłam na kolana obok chłopaka. Nie ruszał się.-Max nie rób mi tego! Nie odchodź! Max!
Przytuliłam się do bezwładnego ciała i zalałam łzami.
To moja wina. Pozwoliłam, żeby Alex skrzywdził osobę, na której zależało mi najbardziej.
-Kocham cię! Nie zostawiaj mnie!-Wydukałam przez łzy, zanim zostałam odciągnięta od nieżyjącego chłopaka.
-To moja wina, Maria! Moja.-Dziewczyna przytuliła mnie, a ja dusiłam się własnymi łzami.
Zabrał mi moje życie. Odebrał je, gdy zabił Maxa. Mój jedyny sens istnienia. On był dla mnie jak powietrze, a bez powietrza nie da się żyć.
Brutalnie odebrał mi życie, zabierając także jego. Moje największe szczęście.
Wszystko wróciło. Każde wspomnienie, dobre i złe. Każdy uśmiech i łza. Wszystko powróciło ze zdwojoną siłą. Za każdym razem, kiedy wydawało mi się, że jestem na dobrej drodze do zapomnienia, wspomnienia wracały i burzyły wszystko, co udało mi się stworzyć. Sprawiały, że pragnęłam zniknąć z tego świata.
Chciałam być z Maxem. Chciałam, żeby on tu był. Żeby mnie przytulił, pocałował w czoło i zapewnił, że wszystko będzie dobrze. Ale to nigdy nie miało się stać. Jego już nie ma tutaj, ale zawsze będzie w moim sercu i to miejsce jest zarezerwowane tylko dla niego.Do końca mojego istnienia i jeden dzień dłużej.